Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 września 2019

Września zimne początki

Dzisiaj było naprawdę zimno i ponuro. Jakby wrzesień chciał osłodzić dzieciom powrót do szkoły. Powiedzieć, że to koniec lata i w sumie w szkole może być lepiej niż na zimnym podwórku.


Dobrze, że wczoraj zakończyliśmy wakacje w królewskim stylu, na basenie w pełnym słońcu.



Dzisiaj rano najpierw odprowadziliśmy Antoniego do Zerówki.Tak! Tak! Mój najmłodszy już poszedł ku edukacji


A potem do kościoła i na rozpoczęcie roku szkolnego do Mili. Druga klasa t nie lada wyzwanie.


Emilka wróciła ze mną do domu w towarzystwie koleżanki. Dziewczynki bawiły się a ja ugrzęzłam przy pracach biurowych. Z przerwami bo z przerwami ale siedziałam przy komputerze do 21.





A teraz jestem taka zmęczona, ze jeszcze tylko herbatka i książka na dobranoc

Dobrej nocy i do napisania

niedziela, 11 listopada 2018

Liściopad

Właśnie trwa jeden z dwóch nielubianych przeze mnie miesięcy.Listopad. Trwa i częstuje chorobami, rozstaniami i zepsutymi sprzętami. W tym roku wyjątkowo ciepły i słoneczny, co z jednej strony jest fajne a z drugiej...czuję się jakby oszukana. W tym oszukaniu uciekam do bloga. Zdaję sobie sprawę, że po miesiącach nieobecności i zdawkowych postach nikt tu nie zagląda. Ale będziemy mieć na starość super pamiątkę z Wiśniowym Mężem.
Sytuacja obecna to dwójka chorych dzieci, choroby niezdiagnozowane.U Mili wygląda to na szkarlatynę u Tosia na rumień. Objawy mają inne ale generalnie nie są w najgorszej kondycji. Jesteśmy sobie w czwóreczkę w domu i siwieję od wymyślania co chwilę nowych zabaw...Wiśniowy w pracy. W odwiedzinach jest też najstarszy, w tej chwili odwiedza dziadka. A mi...mi zebrało się na bloga, o którym myślę uporczywie, acz nieproduktywnie.
Sytuacja ogólna wygląda następująco. Wiśniowy mąż połowę miesiąca przebywa na douczaniu się i rozwoju zawodowym z daleka od domu. W tym czasie jestem z dzieciakami sama. Ja pracuję nadal w tej samej firmie. Kończę zmixowany kierunek studiów magisterka plus podyplomówka. Powinnam pisać pracę magisterską...nie piszę, jestem zmęczona wieczorami i mózg odmawia mi posłuszeństwa. W dzień i popołudniami nie mam czasu. Zwłaszcza teraz kiedy Wiśniowy wyjeżdża. 
Dzieciaki rosną i zazwyczaj są zdrowe, niestety nie teraz. Kiedy są zdrowe spędzamy wiele czasu na rodzinnych eskapadach i staramy się żyć w zgodzie z naturą i zmieniającymi się porami roku. Uczymy dzieci czerpania energii z radości jaką daje nam przyroda. Las jest już prawie naszym drugim domem. Trudno jest zwolnić tępo zwariowanego teraz świata, można jednak zatrzymać się na porach roku, uroku przyrody i spróbować choć trochę wrócić do korzeni.
Wracając do nich celebrujemy rodzinne tradycje i jak co roku przygotowaliśmy ciasto dojrzewające na piernik lub pierniczki. Przepis dostępny na blogu. W tym roku po raz pierwszy dzieci praktycznie zrobiły je same. Niedługo będę jedynie obserwatorem.
A teraz kilka zdjęć. Część czasu, który uciekł , a który jest zapisany w kadrach.



100 lat niepodległości - 11 listopada 2018


Wszystkich Świętych 1 listopada 


Pasowanie na ucznia  Emilia



Jesienne kadry


Domowe pielesze
 




Ciasto dojrzewające na piernik staropolski, pierniczki staropolskie










wtorek, 12 grudnia 2017

Przedświąteczne Zamieszanie

Dzisiaj w Wiśniowym Domu pachnie Świętami. Pachnie jak w dzieciństwie. Tak cudownie jest za sprawą pierniczków, które dziś upiekliśmy. Wspaniałe i miękkie, rozkosznie pulchne. Takie właśnie jak powinny być pierniczki. Będę robić to ciasto co roku bo za każdym razem, nie mogę nadziwić się nad jego wspaniałością :). Oczywiście dzieciaki przeszczęśliwe. Wycinali, lepili i podjadali. Same wspaniałości. Ludziki, choinki i gwiazdki, serduszka, diamenty i laski Mikołaja. Piękne Aniołki, postacie z bajek, ptaszki i domki. Oj będzie zabawy z dekorowaniem. Wyszło tego całe 5 dużych puszek. Nawet po podjadaniu zostało całkiem sporo. W tamtym roku pierniczki były atrakcją na pochodzie Trzech Króli w naszej miejscowości. Zmarznięte dzieci przychodziły po ciasteczka i herbatkę. Wzięliśmy termos i ogrom pierniczków. Ależ piękne wspomnienia . :) Oby w tym roku było tak samo. 
Spójrzcie na nasze dzieło i poczekajcie chwil kilka na prezentacje dekorowania. 




Adwent mija szybko.Zbyt szybko. Zimy nie ma.Pogoda raczy nas natomiast deszczem i wiatrem. Dzieci dopytują o śnieg.Przykro mi widzieć rozczarowanie w ich oczach. Pamiętam zimy z dzieciństwa, które zaczynały się już na początku grudnia. Mikołaj bez śniegu. A gdzież tam. Co roku robiłyśmy z siostrą Mikołajowe sanie, które ustawiałyśmy pod domem by czekały na Świętego. Pamiętam też pierwszy rok, w którym śnieg nie spadł. Jakże płakałam. Bo jak miał przyjechać Święty.Na saniach bez śniegu. Nawet jak kawałek poleci.Nie mogłam tego zrozumieć. A nasze dzieciaki. Cóż wizja Mikołaja bez śniegu to norma. Szlak z globalnym ociepleniem i dziurą ozonową...Tym bardziej chcemy zabrać ich na narty w góry. Gdzie śnieg być powinien. I oby był. 

Zastanawiam się nad fenomenem pędzącego adwentu.W tym roku jest szczególnie szybki.Ja chcę go przeżywać, cieszyć się każda chwilą a on ucieka i mknie. Myślę, że to wina tego, iż czwarta niedziela  jest wigilią. I tym razem nie mieliśmy adwentu z końcem listopada a dopiero 3 grudnia. Dlatego trzeba łapać. Wspólne dekorowanie domu, pieczenie pierniczków, świąteczne zadania, jarmark. To wszystko sprawi, ze wspomnienia pozostaną w sercu. Na długo





Z wielkim luzem, wywołanych chyba brakiem czasu, podeszłam w tym roku do świątecznych porządków i chyba dlatego wszystko świetnie poszło. Jutro wyśle świąteczne kartki. W czwartek zrobię ostatnie zakupy prezentowe. I tak naprawdę nadejdzie czas jarmarku, dekorowania pierniczków, oglądania świątecznych filmów i same nastrojowe zajęcia. W tym roku z większym zaangażowaniem maluchów. Ba jakich maluchów. Świetnych pomocników. Wszak 4.5 i 6.5 lat to już zacny wiek.



Święta spędzimy u rodziny. Dzielona wigilia i sporo odwiedzin rodzinnych. Nie lubię takiej dzielonej Wigilii ale prócz mojej niewygody jest radość innych.Każdemu bowiem należy poświęcić chwilę w ten czas. Dlatego czekają nas dwie Wigilie. Jedna u rodziców mojego Męża, druga u mojego taty. Ciesze się, ze przyjedzie mój Wawrzyniec. Nie wiedziałam długo czy spędzi z nami Święta. A będzie cudownie przy pełnym stole.

Miłego oczekiwania kochani. Wpadajcie do Wiśniowego Domu

wtorek, 18 lipca 2017

Lipiec

Już Lipiec, lipiec, który ma być ciepły i wakacyjny a siecze deszczem i wiatrami. Wakacyjny miesiąc to dla nas czas pracy pełną para. Przede wszystkim jesteśmy już po wakacjach. Te były w czerwcu. Słodkie, ciepłe,idealne. Hotel Basilia na Korfu spełnił nasze oczekiwania i okazał się miejscem idealnym dla dzieci. Jedynie transfer był przykra niespodzianką, i niestety Itaka nie dba w tej kwestii o swych klientów. Cały pobyt na pięknej wyspie, obsługa hotelu, pokoje, animacje i posiłki były na doskonałym poziomie. Wypoczęliśmy i chętnie wrócimy do Basili.











Po wakacjach zorganizowaliśmy na naszej działce kameralne, piknikowe urodziny dla maluchów. Piękne i pyszne torty od cioci Ani oczywiście podbiły serca i smakowały wyśmienicie. I chociaż pogoniła nas burza, urodziny były udane


Potem czas popłyną pod znakiem pracy i przetworów. Sezon truskawkowy, ogórkowy i fasolkowy zapełnił naszą spiżarnię i lodówkę. Uwielbiam robić przetwory i koniecznie muszę podzielić się z wami moimi przepisami na kiszoną fasolkę, nalewkę truskawkową i ogórki z liściami wiśni.
Zapraszam już jutro na pierwsze przepisy. Zaglądajcie do mnie, mam wielki zamiar być regularna :)))

niedziela, 20 listopada 2016

Przyjaźń to skarb #1 - Muffiny waniliowe z goracym sosem jagodowym

Witam w pochmurna niedzielę, która zapowiada się wyjątkowo miło. Tymczasem rozkoszuję się kawą w pięknym otoczeniu świateł z samodzielnie wykonanych lampionów (dwa mniejsze) i jednego z Pepco.




 W planach mamy dzisiaj wędrówki po sklepach, w poszukiwaniu prezentów dla dzieci. Hasło Pomożemy Mikołajowi! Interesuje nas przede wszystkim Careffoure. Jeśli macie ochotę na gazetkowy przegląd ofert zapraszam na bloga Elwiry  KLIK.U mnie  wieczorem będziecie mogli zobaczyć zdjęcia z dzisiejszego szopingu. Dzieci ucieszą się z wizyty w kulkolandzie, my poszalejemy w sklepach z ubraniami, Careffurze i Ikea. Obiad jemy na mieście i błogość spowodowana wolnym od gotowania i bałaganu zalewa moje serce.

Wczoraj odwiedziła nas przyjaciółka z córeczkami. Były u nas cały dzień i spędziłyśmy dzień doskonale. Pamiętam jeszcze jakiś czas temu musiałyśmy biegać za dziećmi z językami na brodzie, rozmawiając pomiędzy zmianą pieluchy a rozłączaniem walczących. Wczoraj dzieci udowodniły nam, że ten etap mamy za sobą. Świetnie się razem bawili a my mogłyśmy nagadać się do syta i wyjść na małą rundkę po sklepach. W tym czasie dzieci zostały z Mężem, który robił biureczko w moim kąciku gabinetowym. Świadczy to o wielkiej grzeczności dzieci. Co prawda bałagan powstał oszałamiający ale też i zniknął  w oszałamiającym tempie, z pomocą małych rączek. 
Życzę sobie i Ewelinie więcej takich wspólnych dni. To już prawie 10 lat naszej przyjaźni, wiąże nas ten rodzaj więzi , który nie wymaga udawania, rozmowy na siłę i uśmiechu nie od parady.Możemy razem pomilczeć, nic wymuszonego, żadnego fałszu. Taka przyjaciółka nie często się zdarza, niestety kiedyś poczułam gorzki smak przyjaźni i tym bardziej cenię obecną.





Wczorajszy dzień uczciłam przepysznymi muffinkami podawanymi z gorącym sosem jagodowym.Proste w wykonaniu a wygląd i smak niebiański.
Żeby je wykonać musimy najpierw upiec duże muffinki waniliowe. Ja do przepisu podstawowego dodaję wanilię. Przepis podstawowy znajdziecie tutaj KLIK oczywiście nie dodajemy cynamonu ani jabłek, można dodać jagody. Ostudzone muffiny musimy przygotować, ścinamy czubek i lekko wydrążamy środek. Taki mały dołek. Dobrze wycina się go małym i ostrym nożykiem. 
Musimy przygotować sos jagodowy




Sos jagodowy
1 porcja jagód - na porcję 12 muffinów ok 1 szklanka, mogą mrożone
1/2porcji cukru
1 łyżeczka soku z cytryny
Jagody mieszamy z cukrem i sokiem cytrynowym i gotujemy na niewielkim ogniu do momentu aż sok zredukuje się do gęstości syropu a cukier rozpuści.

Gorący sos(można podgrzewać kilkukrotnie) wlewamy do dołka w muffinie, dekorujemy nim całą babeczkę i talerz w około. Jest to bardzo efektowne danie, wystarczy zielony listek mięty i nic więcej.

Sos nadaje się świetnie do naleśników, placków i wypieków. Wspaniale smakuje tarta z masą mascarpone i sosem jagodowym, sernik z sosem jagodowym itp. Sos po wystygnięciu zastyga piękną i błyszczącą politurą na cieście.

Za tydzień adwent, planuję dekoracje i stroik. Kończę listę zadań przedświątecznych i zabieram się za menu. Mimo strasznej pogody zrobiło już się nastrojowo. W środę podzielę się z wami moimi świątecznymi listami. Mój ulubiony okres w roku zaczyna się.